Spontaniczne Rekolekcje Muzyczne - edycja I

23 lutego 2026

W miniony weekend mieliśmy możliwość wziąć udział w czymś zupełnie nowym — spontanicznym, a jednak jakby przygotowanym i wyczekanym od dawna.

Nadal jesteśmy zaskoczeni, że to się udało (chyba do końca nie wierzyliśmy, że da się to spiąć w całość, zwłaszcza w takim tempie). Dlatego przede wszystkim dziękujemy za ten czas Duchowi Świętemu, który ewidentnie pomógł nam poukładać te klocki w całość, kiedy my jeszcze zastanawialiśmy się, gdzie w ogóle jest instrukcja obsługi :)

Dla tych, którzy być może jeszcze nie wiedzą, o czym mowa: chodzi o Spontaniczne Rekolekcje Muzyczne — pierwsze oazowe warsztaty muzyczne, które odbyły się w dniach 20-22 lutego na Warszawskim Bemowie. Niezwykle ubogacający czas, czas otwartych serc i ust (choć czasem z myślą „czy ja na pewno śpiewam to, co trzeba?”).

Założenie rekolekcji było ambitne: śpiew na głosy, wspólne brzmienie i uczenie się słuchania siebie nawzajem. Pieśni przygotowywaliśmy z zamysłem wykorzystania ich na najbliższym OM-ie w Stalowej Woli, więc motywacja była podwójna.

Choć jak sama nazwa wskazuje, pomysł na rekolekcje był spontaniczny, to dzięki zaangażowaniu i ogromowi pracy animatora Krzyśka - cały ich plan i przebieg spokojnie mógłby konkurować z profesjonalnymi warsztatami wokalnymi. Było konkretnie, sensownie i z optymalnym wyczuciem, aby nie zasnąć z nudów, ani nie paść od nadmiaru. Dobrze wyważone połączenie warsztatu z rekolekcjami sprawiło, że wróciliśmy bogatsi nie tylko o umiejętność śpiewu, ale także o głębokie przeżycia naszych serc.

W planie znalazły się i punkty rekolekcyjne, i warsztatowe. Były rozgrzewki wokalne, praca nad pieśniami w głosach, sesje indywidualne, a jednocześnie nabożeństwa, adoracja, konferencja i Eucharystia ubogacona naszym śpiewem.

Dziękujemy s. Monice i Ks. Kazimierzowi za opiekę duchową podczas rekolekcji oraz tym wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do tego, aby mogły się one odbyć!

Fot. Aleksandra Stepnowska & an. Dzieciątko Natalia

Doczytałeś to aż do tego momentu? Nieźle!
Jeśli masz ochotę dowiedzieć się, jak wyglądały te rekolekcje, to opisuję je poniżej (w wielkim skrócie, choć krótko nie jest)

Nasze rekolekcje rozpoczęliśmy od Eucharystii, aby Panu powierzyć cały ten czas i oddać to wszystko, co czekało nas w kolejnych dniach. W piątkowy wielkopostny wieczór nie mogło zabraknąć uczestnictwa w drodze krzyżowej, prowadzonej przez ks. Kazimierza, w której uczestniczyliśmy z Bemowską wspólnotą oazową. Wieczór spędziliśmy na radosnym spotkaniu, poznaniu się i wprowadzeniu w plan kolejnego dnia.

Sobota była niezwykle intensywnym, wypełnionym po brzegi treścią i pracą wspaniałym dniem.
Spotkaliśmy się na jutrzni o całkiem ludzkiej godzinie (dziękujemy Krzyśkowi, że dał nam się wyspać), a później szybkie śniadanko.
Pierwszym warsztatowym punktem programu była rozśpiewka wokalna, podczas której Krzysiek i Ania tłumaczyli dokładnie jaki jest cel każdego z ćwiczeń. Dzięki temu nie tylko dobrze przygotowaliśmy nasze głosy do śpiewu, ale również zyskaliśmy cenne wskazówki, które z pewnością przydadzą nam się w naszych wspólnotach.

Rozpoczęliśmy pierwszą sesję wokalną - czyli naukę pieśni z podziałem na głosy. Mówiąc szczerze: nie był to łatwy orzech do zgryzienia. Jednak każdy dawał z siebie 100% i dzięki temu udało nam się opanować i przećwiczyć wspólnie kilka pieśni.

Późniejszą przerwę na kawę poprzedziła konferencja ks. Kazimierza, podczas której pochylaliśmy się nad Ewangelią o kuszeniu Jezusa na pustyni. Zastanawialiśmy się wspólnie, czy w naszych sercach powinna panować cisza, szum czy raczej harmonia? Z tym pytaniem w sercach rozpoczęliśmy kolejną próbę głosów.

Przez cały ten czas od rana Ania pracowała z każdym indywidualnie, dając cenne rady poprawiające naszą emisję głosu. Aniu, to było wspaniałe doświadczenie! Dziękujemy, że byłaś z nami — za Twoją otwartość, pogodę ducha i dobre słowo.

Po obiedzie przyszedł czas na naukę piosenek, które przygotowaliśmy na zbliżający się OM w Stalowej Woli. Wybraliśmy mniej znane utwory, aby wspólnie nauczyć się czegoś nowego. Większość z nich była w tematyce Wielkiego Postu, dlatego można będzie wykorzystać je w parafiach podczas nadchodzących nabożeństw wielkopostnych.

Pieśni te niedługo potem wykonaliśmy na adoracji krzyża, na której dołączyli do nas członkowie Dorosłej Oazy Michalickiej, którzy zostali już z nami do końca dnia ;)

Kolejna sesja teorii i praktyki — tym razem rozśpiewka z Justyną, która przyjechała do nas podzielić się swoim cennym doświadczeniem. Tobie również, Justyna, wielkie dzięki za świetną robotę!
Kiedy już byliśmy całkiem rozśpiewani, przyszedł czas na ostatnią próbę tego dnia. Ćwiczyliśmy wytrwale, wiedząc, że przygotowane pieśni wykonamy już za chwilę na Mszy Świętej. To wielka radość dla naszych serc, że mogliśmy naszym śpiewem służyć Panu i drugiemu człowiekowi.

Wieczór był czasem wspaniałej jedności wspólnoty młodzieżowej ze wspólnotą dorosłych. Tak wiele możemy sobie dać — tym razem w kontekście muzycznym. Wspaniale było usłyszeć dawne hity oazowe i pielgrzymkowe, które dla młodych były zupełną nowością. Muzyka jednak łączy pokolenia i już po paru utworach okazało się, że mamy naprawdę duży zakres wspólnego repertuaru. I choć ten punkt programu zaplanowany był do 21, to oficjalne śpiewanie skończyliśmy wraz z rozpoczęciem ciszy nocnej. W wielu wypowiedziach, które usłyszeliśmy później, pojawiała się propozycja, że takie wspólne muzyczne spotkania powinny odbywać się częściej — co Wy na to?

Po dłuższym lub krótszym odpoczynku zwanym snem, spotkaliśmy się rano na jutrzni, aby kolejny dzień powierzyć w ręce Najwyższego. Później, po śniadaniu, próba przed niedzielną Eucharystią. I chociaż czasu było niewiele, zdążyliśmy jeszcze nauczyć się „Chwała Tobie Królu wieków”, które pięknie wybrzmiało przed Ewangelią.

Po Mszy spotkaliśmy się na dzieleniu Słowem, gdzie każdy miał możliwość powiedzieć, co z niedzielnej Ewangelii dotknęło jego serca. To niesamowicie ubogacające — jedna treść, a tak wiele interpretacji.

Wspólnym obiadem i krótkim podsumowaniem zakończyliśmy rekolekcje. Było wspaniale, a każdy chyba zgodzi się, że czuć w tym lekki niedosyt i pragnienie kolejnego spotkania — czy tak się stanie? Kto to wie - my mamy wielką nadzieję że TAK :)

Podobne wpisy